Białoruska policja oraz MSW zhackowane

Białoruska policja oraz MSW zhackowane

Grupa "Białoruskich cyberpartyzantów" w zeszłym miesiącu zhakowała serwery białoruskiej policji oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Początkowo łupem hakerów padła baza "АИС Паспорт" ("Paszporty AIS"), zawierająca szczegółowe dane każdego obywatela takie jak zdjęcia, adresy zamieszkania czy miejsca pracy. Znalazły się tam nawet osoby pracujące dla KGB i innych służb.

Główny inspektor KGB, obok informacje o datach złożenia wniosku, językach, organach wydających, itd.

Pobrane zostały także informacje o sygnalistach, którzy zgłaszali innych za posiadanie biało-czerwono-białej flagi czy inne "przestępstwa".

Zgłoszenia o krzykach, hałasach oraz o nieprzesłaniu protokołów wyborczych przez komisje. Zgłoszono również niebezpieczną sprzedaż płytek.

"Cyberpartyzanci" uzyskali również dostęp do systemów policji. Wykradziono bazę danych z informacjami o historii pracy policjantów (popełnione wykroczenia, prowadzone sprawy, itp.). Możliwy był także podgląd z kamer komisariatów, więzień, a nawet dronów!

Podgląd z systemu monitoringu.
Historia służby.

Atakujący pobrali także szczegóły specjalnej komórki IT, która prowadziła grupy na Telegramie. Publikowane tam były m.in nagrania z tortur oraz inne szokujące materiały.

Hackerzy z sukcesem zhackowali komputery ludzi z tego wydziału i obserwowali ich przez kamerki w trakcie pracy.

Nazwiska, numery telefonów oraz posiadane umiejętności w różnych technologiach.

Znaleziono także terabajty podsłuchanych rozmów telefonicznych opozycjonistów oraz wiele innych, choć mniej ciekawych danych.

Ale czy ten wyciek jest prawdziwy?

Aby zweryfikować, czy rzeczywiście "Cyberpartyzanci" uzyskali dostęp do infrastruktury rządowej (zawsze istnieje szansa, że hackerzy publikują fałszywe dane), redaktorzy z Current Time podesłali do sprawdzenia imiona oraz daty urodzin dwóch obywateli Białorusi. Po kilku minutach włamywacze odesłali paszporty, informacje o miejscu zamieszkania i pracy oraz czy jest jeszcze miejsce na wizę w paszporcie.

O jednym obywatelu dostarczyli więcej informacji: dane oraz wysokiej jakości zdjęcia (nigdy niepublikowane w Internecie!) jego rodziców.



"Cyberpartyzanci" to mała grupa sysadminów oraz 10-15 wolontariuszy z sektora ID, którzy "pracują dla idei". Sami siebie opisują jako apolitycznych hakerów, którzy chcą zakończyć terrorystyczny reżim Aleksandra Łukaszenki oraz zapewnić wszystkim równe prawa.

Grupa oświadczyła, że nie będzie ruszać danych Białorusinów niepracujących dla rządu.

"Rozumiemy, jak ważne są te dane. Przechowujemy wszystko w postaci zaszyfrowanej na wydzielonym serwerze, odizolowanym od Internetu.

Źródła: Twitter Tadeusza Giczan, CurrentTime